x

koszyk
Pozycji w koszyku: 0
Wartość koszyka: 0,00 zł
pokaż szczegóły koszyka
kupujesz bilet na:: DEAD CAT IN A BAG - koncert , Sala KOK Krotoszyn 24 listopada 2018, godz. 20:00



Bartek Chaciński - Polifonia/Polityka:

Walker zaostrzył jednak mój apetyt na wynalazki. A włoska formacja DEAD CAT IN A BAG i ich nowa płyta "Sad Dolls and Furious Flowers" z całą pewnością należy do takich. I jest to również wynalazczość na bazie folku, który opakowany tu został w pieśni grane przez potężną orkiestrę (coś jak Fire! Orchestra w wersji folkowej), z mrokiem Nicka Cave’a, ograniczoną ekspresją wokalną Cohena i zamaszystym gestem smyczkowych partii przypominającym to romantyczne rejony Dirty Three, to znów kabaretowe The Tiger Lillies (akordeon też na pokładzie). Pewien kierunek wskazuje też wybór coveru – Venus in Furs The Velvet Underground. Wybór niezbyt oryginalny, choć w samym wykonaniu coś jest. To muzyka z jednej strony poddana tu bywa konwencji ponurej ballady, z drugiej – wszystko jest możliwe. Najsłabiej słyszalny jest chyba wpływ kultury włoskiej. Już prędzej usłyszymy francuską, a choć krąg porównań narzuca pewien schemat, to jest w muzyce Włochów kierowanych przez Swanza, czyli Lucę Andriolo (który jest też autorem większości repertuaru) coś charakterystycznego.
Jarek Szubrycht - Gazeta Wyborcza:
A znacie to? Ennio Morricone, Nick Cave, Mark Lanegan, Tom Waits i Zach Condon wchodzą do baru, a tam wszystkie miejsca zajęte przez muzyków Dead Cat In A Bag. Serio. Przy tej płycie pracował kilkunastoosobowy tłum, ale wyraźnie słychać, że mieli zajęcie – to bogata, pełna smaczków, bardzo plastyczna muzyka. Właściwie słuchowisko, czasem tęskne, to znów mroczne, z rzadka i niespodziewanie skoczne („Waste”), przez większą część trwania płyty absorbujące.

To bardzo postmodernistyczna propozycja, frajda dla tych, którzy lubią odnajdywać w muzyce różne tropy – od podanych na tacy (cover Velvet Underground) po mniej oczywiste (cytaty z Szekspira czy Borgesa). Mnie w pełnym zanurzeniu się w muzykę Włochów przeszkadza jej zbyt wyraźna umowność, wrażenie, że to odgrywany po raz enty spektakl, nie prawdziwe życie – ale słucha się tego z dużą przyjemnością.

Wojciech Żurek - E-Splot:
Płyty z Włoch niezbyt często wpadają w moje ręce. Jeżeli jednak już tak się stanie to zazwyczaj są to rzeczy godne uwagi. Nie inaczej jest w przypadku nowej płyty zespołu o dźwięcznej nazwie Dead Cat In A Bag.

W przypadku tej grupy trochę ciężko mówić o zwyczajnym zespole. Choć jej trzon stanowi trzech muzyków to aż roi się tu od gości. Jeśli wierzyć wkładce to jest ich tu dokładnie osiemnastu. Bliżej im więc do małej orkiestry. Wspólnie eksplorują muzyczne rejony spod znaku Nicka Cave’a, Toma Waitsa (wokalista brzmi trochę jakby był jego bliskim krewnym), Leonarda Cohena czy The Velvet Undergroud, których utwór pojawia się tu również jako cover. Gdzieniegdzie pobrzmiewają echa Calexico czy Black Heart Procession.

Nie brak tu mroku i psychodelicznych muzycznych wycieczek w stronę spalonych słońcem amerykańskich pustkowi. Ten specyficzny, nieco westernowy klimat towarzyszy nam praktycznie przez cały czas. Trzynaście kompozycji, które znalazły się na płycie, tworzy zbiór osobliwych opowieści składających się na jedną zagmatwaną historię. Muzycznie album urzeka świetnym brzmieniem i rozbudowanymi aranżacjami. To duża zasługa wspomnianych już gości - prócz tradycyjnego instrumentarium usłyszymy tu banjo, akordeon, trąbkę i różnego rodzaju instrumenty dęte, mandolinę, klarnet i wiele innych. Nie zabrakło też delikatnych elektronicznych smaczków. Wszystko podane jest w odpowiedniej dawce i pojawia się w odpowiednim momencie. Jest też w tej muzyce coś z teatralności, co czyni ją jeszcze bardziej intrygującą. Bywa szorstka ale też niezwykle liryczna. Momentami blisko jej do piosenki aktorskiej, śpiewanej raczej w jakiejś podejrzanej spelunie w oparach dymu i taniej whisky niż w wykwintnej sali koncertowej. Aż chciałoby się tu zostać nieco dłużej niż niecałą godzinę, którą trwa ten album.


Zatopiony w ciszy Blog:

„Sad Dolls & Furious Flowers” to jeden z tych albumów w którym fani mroku spod znaku Nicka Cave powinni zakochać się po pierwszym przesłuchaniu. Oczywiście użycie skrótu Nick Cave jest sporym uproszczeniem, albowiem tu do czynienia mamy z potężną orkiestrą grającą mroczne oblicze folku, z dużą dawką teatralności bardziej spod znaku Leonarda Cohena aniżeli The Dresden Dolls. Ich transowe pieśni momentami namiętnie skręcają w rejony nieodżałowanego The Black Heart Procession. Porównania i muzyczne drogowskazy nie są tu jednak aż tak istotne. Włosi kreują bowiem swój własny muzyczny świat i w pełni udanie zamykają go w ramy LP „Sad Dolls & Furious Flowers”. A owego albumu słucha się po prostu znakomicie. W pełni polecam!

BILET 15,00 zł
niedostępne
Cena bez zmian